Mamy wolność słowa. To bardzo dobrze. Pomysłowość w ekspresji poglądów jest dziś praktycznie nieograniczona. Manifestacje, pikiety, wlepki, graffiti, media społecznościowe. Ostatnio w Łodzi modne stało się wyrażanie opinii w środkach komunikacji miejskiej. Dyskusja o obecności w mieście muzułmanów toczy się właśnie w tramwajach i autobusach.

Wszystko zaczęło się od kontrolera biletów. Przyszedł do pracy w koszulce „Stop islamizacji Polski”. Gdyby pracował w call center albo w zaciszu biura, nie byłoby problemu. Ale łódzkimi autobusami i tramwajami przemieszczają się codziennie dziesiątki muzułmanów. Jeżdżą na uczelnie, do pracy. Płacą podatki, zasilają konta uczelni czesnym, kasują bilet. Korzystając z transportu publicznego, mają prawo do takiej samej obsługi jak ludzie innego wyznania. Każdemu pasażerowi należy się taki sam szacunek ze strony pracowników spółki. Dlatego właśnie MPK przeprosiło i zapowiedziało, że będzie zwracać większą uwagę na ubiór zatrudnionych.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej