Stworzyliśmy bardzo dużo sytuacji, ale brakowało wykończenia. Brakowało nam napastnika, który potrafiłby wykorzystać takie okazji – mówił po meczu z Ursusem (1:1) trener Franciszek Smuda.

Widzewowi brakuje napastnika? Przecież latem do drużyny sprowadzono najlepszych w trzeciej lidze fachowców od zdobywania goli, czyli Daniela Świderskiego i Michała Millera. Do tego niedawno do Widzewa dołączył jeszcze Daniel Gołębiewski, piłkarz, który zdobywał gole w ekstraklasie. Trudno o silniejszy atak na tym poziomie rozgrywek. – Zgadza się, Miller i Świderski strzelali bardzo dużo bramek, byli królami strzelców. Ale to było w poprzednim sezonie. Teraz nie strzelają – mówi Smuda.

Przeciwko Ursusowi z tej dwójki grał tylko Świderski. Miller z urazem pleców siedział na ławce...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej