W grudniu minie rok, odkąd pasażerowie mogą korzystać z dworca. Poza tłumami, które odwiedziły to miejsce tuż po otwarciu, rzadko widać tutaj więcej niż kilkadziesiąt osób. Największy dworzec kolejowy w Polsce świeci pustkami. Brakuje tam zarówno pasażerów, jak i najemców.

Pusty lokal

Od samego otwarcia jedno z pomieszczeń było przygotowane jako punkt sprzedaży łódzkiego MPK oraz Centrum Informacji Turystycznej. Do dzisiaj lokal ten stoi pusty. Co więcej pod koniec października zniknęły stamtąd naklejki MPK. – Wycofaliśmy się z projektu prowadzenia biura na terenie dworca – mówi Sebastian Grochala z MPK-Łódź. – Niestety, nie mogliśmy dojść do porozumienia z PKP.

Odwiedzający dworzec od samego początku widzieli naklejki, na których znajdowała się informacja, że w tym miejscu w najbliższym czasie powstanie punkt sprzedaży. Wtedy mówiło się, że to kwestia tygodni. – Niestety, nasz optymizm stopniowo malał, ponieważ tygodnie zamieniły się w miesiące. Przez brak podpisanej umowy z PKP nie mogliśmy rozpocząć prac – mówi Grochala. 

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej