Chociaż Kowalski skończył studia prawnicze, przez pewien czas był sędzią, rzucił posadę w Tuszynie i niemal całkowicie poświęcił się polityce. Błyskawicznie piął się po szczeblach partyjnej hierarchii. Od 1932 r. zajmował kierownicze stanowiska w Stronnictwie Narodowym. Trzy lata później, mając 33 lata, stanął na czele łódzkiej organizacji, a w latach 1937-1939 był prezesem zarządu głównego SN, mianowanym z woli Romana Dmowskiego. W 1942 r. został zamordowany przez hitlerowców, na których przed wojną spoglądał z podziwem.

Szatańska hołota

We wrześniu 1936 r. Kowalski opublikował artykuł „Nasza walka”, którego zbieżność z „Mein Kampf” Adolfa Hitlera (niem. moja walka) wydaje się nieprzypadkowa, bowiem jego tematem jest „rozwiązanie kwestii żydowskiej”: „sekta masońska będzie się starała o to, aby jej mistrzom nie stała się krzywda. Pójdziemy mimo to twardo i nieustępliwie, a mamy trzy etapy do przebycia: pierwszy to zlikwidowanie żydostwa w Polsce pod względem politycznym, w następstwie sięgniemy do zgodnego z interesem narodu polskiego rozwikłania stosunków polsko-żydowskich w dziedzinie gospodarstwa. Ostatnim etapem będzie całkowita »ewakuacja«”.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej