Poranek, 16 stycznia. Pieczyńska opłaca rachunki. – Nie ma takiej ulicy – oznajmia pracownica poczty i wykreśla z blankietu nazwę „Gorkiego”.

– Jak to nie ma? A jaka jest?

– Sacharowa.

Poczta ma adres Gorkiego 63. Taka nazwa widnieje na tabliczce. Tak samo przy skrzyżowaniach i na okolicznych blokach. Nazwy „Sacharowa” nie widać nigdzie, lecz  teraz to Sacharow patronuje tej ulicy.

ZOBACZ TAKŻE: Dekomunizacja ulic. Komunikaty MPK zmieniły się szybciej niż tabliczki

– Mam biznes zarejestrowany na Gorkiego. Teraz muszę poprawiać firmowe dokumenty, zmieniać pieczątki i adresy w urzędach. Mieszkańców nikt nie poinformował! – pyta Pieczyński.

Poczta jako pole bitwy

– Teraz listy dochodzą, ale jak długo?! Dowodów wymieniać nie trzeba, ale co w banku? A ZUS? A paszport, prawo jazdy?

Przy dawnej ul. Gorkiego o zmianie jej nazwy rozmawia się na każdym kroku. W sklepach, na przystankach, a zwłaszcza na poczcie. Mieszkańcy boją się o kierowane do nich przesyłki i o formalności związane z emeryturami lub działalnością gospodarczą. Krytykują brak informacji i zbyt dużą gwałtowność zmiany.

Artyku dost瘼ny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypr鏏uj cyfrow Wyborcz

Nieograniczony dost瘼 do serwis闚 informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazyn闚 Wyborczej