Szklane drzwi w punkcie nocnej i świątecznej pomocy medycznej przy ul. Rewolucji 1905 r. w Łodzi. Na drzwiach kartka z wydrukowanym komunikatem: „W pomocy doraźnej nie wystawiamy recept na żadne leki antykoncepcyjne”. Słowo żadne zostało podkreślone. Przed tymi drzwiami stanęła łodzianka, która przyszła po receptę na antykoncepcję awaryjną. Pacjentka zrobiła zdjęcie i wysłała je do inicjatywy „Lekarze Kobietom”.

Klauzula sumienia tu nie obowiązuje

„Lekarze Kobietom” to grupa 200 lekarzy z całego kraju, którzy w sytuacjach nagłych wypisują recepty na antykoncepcję awaryjną - za darmo lub za symboliczną złotówkę. - Łodzianka, która obawiała się niechcianej ciąży, najpierw pytała nas o to, kto może wystawić jej receptę na antykoncepcję awaryjną, czyli preparat, który przyjmuje się 72 lub 120 godzin po stosunku i który zapobiega połączeniu komórki jajowej z plemnikiem. Od lipca takie preparaty są dostępne w Polsce wyłącznie na receptę i te recepty może wypisywać każdy lekarz - mówi Natasza Blek, lekarka. - Poradziliśmy tej pani, żeby poszła do lekarza pierwszego kontaktu lub do punktu nocnej i świątecznej pomocy. Recepty nie dostała. Zrobiła za to zdjęcie. Nie chcę spekulować, dlaczego taką decyzję ktoś w tym punkcie podjął. Zdecydowaliśmy się przekazać tę informację Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej