Na betonowej bryle widnieją – tuż obok siebie – rycerze spod Grunwaldu i żołnierze radzieccy. Są też symbole Polski Walczącej, a zaraz obok Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Pomnik miał upamiętniać odbudowanie Polski po powojennych zniszczeniach. Stoi w samym centrum Pabianic, na Starym Rynku.  Po obaleniu komunizmu zaczął być nazywany przez mieszkańców „piekarnią”, a czasem – z uwagi na wysoki obelisk górujący nad bryłą – „krematorium”.

Pomnik służy pijaczkom?

O pabianickiej „piekarni” głośno zrobiło się przy okazji ustawy dekomunizacyjnej. W czerwcu zeszłego roku do Urzędu Miasta w Pabianicach wpłynął wniosek o usunięcie pomnika. Złożył go Henryk Marczak, działacz Solidarności. Według niego monument propaguje ustrój totalitarny, a co więcej „służył nie tylko komunistom, ale też drobnym pijaczkom, którzy wewnątrz urządzili sobie pijacką melinę”. To nie wszystkie zarzuty pod adresem „krematorium”. Marczak twierdzi, że pomnik zasłania widok na renesansowy kościół, „obraża brakiem wartości estetycznych” i zakłamuje historię. Z jego zdaniem zgadzają się pabianiccy działacze związani z prawicą. W walkę o rozbiórkę zaangażował się między innymi Tomasz Rzymkowski, poseł partii Kukiz'15, wybrany z okręgu sieradzkiego.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej