Był październikowy poranek 2017 r. 24-letnia Wioletta jechała z Czarnocina do Łodzi. Miała posprzątać wynajmowane mieszkanie i oddać klucze właścicielce. Zaczynała nowy etap życia. Była w trzecim miesiącu ciąży. Razem z narzeczonym planowali ślub i zakup własnego mieszkania. Byli bardzo szczęśliwi. Przyczyn wypadku prokuratura nie ustaliła do dziś. Wiadomo, że auto, którym kierowała kobieta, wyjechało zza zakrętu, wjechało na przeciwległy pas i zatrzymało się na drzewie. Wioletta na pierwszy rzut oka nie odniosła obrażeń. Do dziś nie odzyskała świadomości. Diagnoza: stłuczenia pnia mózgu. Pacjentkę w ciężkim stanie przewieziono do Szpitala im. Kopernika. – Wiola przechodziła poważne zabiegi, podawano jej leki, także antybiotyki, miała tomografie i prześwietlenia. Jej stan był bardzo poważny.

Żaden z lekarzy nie dawał szans, że w tej sytuacji wczesna ciąża przetrwa
Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej