Weronika miała we wtorek wyjść na przepustkę do domu, ale została. Chciała jeszcze obejrzeć przedstawienie, taki jej prezent na Dzień Dziecka. - Robimy wszystko, aby jak najmniej obedrzeć ją z dzieciństwa - mówi Ewa, mama 9-letniej Weroniki.

ZOBACZ TAKŻE: Bartek zadał tylko jedno pytanie, czy umrze

Gdy choruje cała rodzina

Helenka, młodsza siostra Weroniki, miała cztery i pół roku, gdy zachorowała. Ostra białaczka limfoblastyczna. Dwa lata leczenia, leżenia w szpitalu. Udało się, teraz musi jeździć już tylko na kontrole. Ma prawie osiem lat. - Myślałam już nawet o powrocie do pracy - wspomina Ewa. Przed Świętami Wielkanocnymi Weronika, starsza córka Ewy, miała prześwietlenie kręgosłupa. Chodziło o zwykłe skrzywienie. Na zdjęciu wyszedł mięsak kręgosłupa, nowotwór. - Wróciłam do szpitala z drugim dzieckiem - mówi Ewa.

Weronika nie płakała, mówiła: będę leżała tak jak Helenka w szpitalu. Ale teraz zaczyna rozumieć, nie może grać w piłkę, którą tak lubiła, nie chodzi do szkoły ze swoją klasą, pierwszą komunię też miała indywidualnie. Chemioterapia, potem radioterapia, może operacja, gdy guz zmaleje. Miesiące w szpitalu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej