– Nie było żadnych incydentów, spotkaliśmy się z bardzo pozytywnymi komentarzami od studentów, mamy wsparcie wykładowców. Zostali z nami nawet na noc na wydziale – opowiada Adam Wojech, który razem z innymi studentami od czwartku protestuje na Wydziale Ekonomiczno-Socjologicznym Uniwersytety Łódzkiego przeciwko wdrożeniu ustawy reformującej szkolnictwo wyższe.

ZOBACZ TAKŻE: Uczelnie w Łodzi. Studenci i pracownicy UŁ będą mieli własny budżet obywatelski. Do podziału jest...

Już nie tylko studenci

Do protestujących wciąż dołączają kolejne osoby z innych wydziałów. Są studenci prawa, etnologii, gospodarki przestrzennej, zarządzania. W dzień czytają ustawę, która ma zreformować szkolnictwo wyższe, sprawdzają, jak to wygląda w innych krajach, rozwieszają transparenty, a w nocy rozkładają śpiwory, materace i zostają na wydziale. Ci, którzy nie mogą być cały czas na Ek-Socu, przychodzą, rozmawiają, albo chociaż przynoszą jedzenie protestującym.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej