Hanna Zdanowska jako kandydatka Platformy Obywatelskiej wygrała przed czterema laty w pierwszej turze wybory na prezydenta Łodzi - zdobyła ponad 54 proc. głosów. Miała dużo lepszy wynik niż jej partia (Platforma Obywatelska dostała w wyborach do Rady Miejskiej w Łodzi 39,6 proc. głosów). Dlatego wśród osób związanych ze Zdanowską od dawana przeważała opinia, że powinna zabiegać o ponadpartyjne poparcie i stworzyć własny komitet wyborczy.

PiS - wróg oczywisty

W listopadzie 2016 roku napisałem, że „najbardziej prawdopodobny scenariusz to samodzielny start Hanny Zdanowskiej w wyborach na prezydenta Łodzi, ale przy poparciu PO. Idealnie byłoby dla Zdanowskiej, gdyby Nowoczesna też nie wystawiła kandydata i namawiała do głosowania na nią”. I tak się w tym tygodniu stało - powstał Komitet Wyborców Hanny Zdanowskiej, który miał prapoczątki w „Łódzkiej Deklaracji Samorządowej". Inicjatorem jej był Komitet Obrony Demokracji. To właśnie jego przedstawiciele sugerowali, kilka miesięcy temu, że najlepszym rozwiązaniem byłaby jedna lista zaproszonych do podpisania dokumentu: Platformy Obywatelskiej, Sojuszu Lewicy Demokratycznej, Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz Nowoczesnej.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej