Senator Maciej Grubski w rozmowie z Wyborczą zgodził się na pełną publikację swojego nazwiska oraz wizerunku. Przypomina, że tłumaczył już w prokuraturze krajowej, że nie chce być "Maciejem G.".

- W ramach zarzutów, które są kierowane do sądu, wymienia się ponownie informacje o korupcji. W tym śledztwie nie ma żadnych zarzutów korupcyjnych - twierdzi Grubski. -  Robi się wszystko, żeby mnie skopać w sposób skandaliczny. To jest bydlęctwo, to co robi prokuratura krajowa.  

Jedno z przestępstw wymienionych w akcie oskarżenia związane jest z ujawnieniem znajomemu biznesmenowi tajnych informacji o wartym prawie 22 miliony złotych przetargu na sprzęt dla jednostek specjalnych Wojska Polskiego. Pozostałe dotyczą złożenia fałszywych oświadczeń majątkowych.

Łódzka prokuratura bada sprawę od grudnia 2013 roku. Dotyczy ona przyjęcia przez Macieja Grubskiego korzyści majątkowej w kwocie 91 tysięcy złotych w związku z pełnionymi przez niego funkcjami, m.in. wiceprzewodniczącego senackiej Komisji Obrony Narodowej.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej