Sprawa pierogów ciągnęła się od października ubiegłego roku. Wtedy to Aleksandra Kozuberska, mieszkanka Łasku, robiła zakupy w markecie. Postanowiła kupić pierogi na wagę. Przy drukowaniu etykietki z ceną przytrzymała - jak twierdziła, nieświadomie - rękę z pierogami, tak że ich waga została zaniżona, a co za tym idzie - cena też, o złotówkę i 14 groszy. Kobieta tłumaczyła, że wszystko było pomyłką, a różnicę w cenie uregulowała. Mimo to wezwana na miejsce policja przewiozła ją zakutą w kajdanki na komisariat. 

Sąd uwierzył, że to był przypadek

Kobieta złożyła do sądu wniosek o zbadanie zasadności decyzji policjantów. Jej zdaniem policja przesadziła, zakuwając ją w kajdanki.

Sąd przychylił się do argumentacji obrońcy i uznał, że zatrzymanie kobiety i skucie były bezzasadne.

Jednak wobec klientki toczyło się postępowanie sądowe. Za kradzież pierogów groziła jej kara grzywny lub pozbawienia wolności do lat 2. Sąd przychylił się do opinii pani Aleksandry i jej obrońcy, którzy podtrzymywali, że w działaniu kobiety nie było premedytacji, nie miała intencji oszukać sklepu. Kobieta usłyszała, że jest niewinna. 

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej