Ponad 60-letnia łodzianka zarzeka się, że pierwszy raz widziała „tak brutalną” kontrolę, która skończyła się wybitą szybą w autobusie i podartą kurtką jednego z pasażerów.

CZYTAJ TEŻ: Kościelna linia MPK Łódź jeździ po... parku. Dlaczego? "To Bareja przecież!" [WIDEO]

– To było w godzinach szczytu. W autobusie był tłum ludzi. Dobrze, że siedziałam cztery rzędy od tej szyby. Nie wiem, jak zakończy się ta sprawa, ale ci ludzie nie powinni pracować w MPK – mówi.

Co się wydarzyło w autobusie linii nr 53A, jadącym z Nowosolnej do dworca Łódź Fabryczna? Relacje pasażera i świadków są sprzeczne z tą przedstawioną przez kontrolerów.

Wersja pasażera

Daniel Ceran jest elektrykiem. W poniedziałek (29 października) po godz. 16 jechał z jednej pracy do drugiej. Jest ojcem bliźniaków, więc chętnie bierze nadgodziny, aby dorobić trochę grosza. Jak wspomina, autobus był wypchany po brzegi. Od razu po wejściu do pojazdu zaczął przeciskać się do biletomatu. Jechał z koleżanką. Zanim dotarli do biletomatu, autobus przejechał jeden przystanek.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej