Za nami ostatnia sesja rady miasta w tej kadencji. Jednym z elementów środowych obrad była pożegnalna uroczystość. W małej sali obrad pojawił się przystrojony stół, a na nim tort z herbem Łodzi i lampki z szampanem. Po jednej stronie stołu szampan był bezalkoholowy, po drugiej – z procentami.

Nie było więc problemem wykadrować zdjęcie tak, by pokazać, że w trakcie przerwy radni pili alkohol. Ale równie dobrze można było pokazać, że go nie pili. Każdy mógł zobaczyć to, co chciał. Tylko pełen kadr pozwalał jednak dostrzec wszystko.

I taka też była mijająca kadencja. Kadencja radnych, którzy widzieli tylko połowę stołu.

Wojna jednookich

Dzięki zawartemu po wyborach porozumieniu koalicja Platformy z SLD zdominowała radę, zgarniając 27 z 40 mandatów. Dało to stabilną większość, która pozwalała na spokojne rządzenie. Rok po wyborach samorządowych władzę w kraju przejęło jednak PiS. Niedługo potem pojawił się nowy wojewoda, a rząd podjął kilka szkodliwych dla Łodzi decyzji – m.in. dotyczące wycofania się z zakupu caracali i budowy terminalu przeładunkowego przy ul. Pryncypalnej.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej