Proces w sprawie Rutkowskiego ciągnął się od  2012 roku. We wrześniu 2017 roku Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia skazał łodzianina na karę roku więzienia w zawieszeniu i 20 tysięcy złotych grzywny. Znany łódzki "detektyw" od wyroku się odwołał, ale 7 listopada Sąd Okręgowy w Warszawie podtrzymał decyzję sądu rejonowego.

Prokuratura Okręgowa w Katowicach postawiła Rutkowskiemu sześć zarzutów. Z czterech został oczyszczony. Znany łodzianin został ukarany za to, że w latach 2004-2006 w sposób bezprawny prowadził działalność detektywistyczną oraz bezprawnie pozbawiał ludzi wolności. W trakcie długiego śledztwa, jak i procesu, Rutkowski nie przyznał się do winy. 

Detektyw "niedetektyw"? 

Okazuje się, że łodzianin prowadził agencję detektywistyczną bez wpisu do rejestru.  Oficjalnie jego firma oferowała usługi doradcze. Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia, podobnie jak sąd okręgowy uznały, że wina Rutkowskiego jest bezsprzeczna. W trakcie procesu udowodniono, że większość działań firmy to czynności typowo detektywistyczne. W akcie oskarżenia prokuratura wskazała ponad 200 umów zawartych przez firmę Rutkowskiego na tzw. konsultacje i doradztwo. Śledczy udowodnili, że przedmiotem umowy była zupełnie inna usługa. W czasie procesu Rutkowski miał zarzucać oskarżającej go o to prokuraturze stronniczość. Twierdził, że przez swoją "misję" i działalność zawodową wdał się w konflikt z jednym ze śląskich śledczych. 

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej