Grzegorzek przypisał zrealizowanemu ze studentami spektaklowi zastanawiającą nazwę gatunkową. Ramą interpretacyjną jest „freak show”, czyli parateatralne widowiska, w których ku uciesze gawiedzi i finansowym profitom organizatorów prezentowało się tzw. wybryki natury - kobiety z brodą, bliźnięta syjamskie, osoby odmienne etnicznie (np. przywleczone na łańcuchu z kolonii). W objazdowych cyrkach i gabinetach osobliwości walutą była dziwność, zwłaszcza anomalie fizyczne. Dziś do zainteresowanych menażeria ludzka uśmiecha się szeroko z internetów i ekranu telewizora.

"Nabrzmiałe problemy"

Dlatego ważnym elementem spektaklu Grzegorzka jest parodia seriali paradokumentalnych, których tytuły - „Trudne sprawy”, „Dlaczego ja”, „Ukryta prawda” - mówią same za siebie. Zgodnie z poetyką groteski, docusoap, w którym grają studenci, zatytułowany został „Nabrzmiałe problemy”. Uwiedziona nastolatka, problemy w nauce, dowód miłości, niechciana ciąża, czyli podane na przykładzie rodziny Maluchów z Łodzi tzw. problemy zwyczajnych ludzi, od których osoby chodzące do teatru się dystansują. Działa tu taki sam mechanizm jak w rytmizowanej prozie Doroty Masłowskiej „Inni ludzie”. Nie wiem, czy Grzegorzek ten raperski musical czytał, ale jeden z traktujących o Polakach cytatów wybitnie pasuje do „Mebelków”: „więzi wszystkie przecięte”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej