Jedna z nauczycielek łódzkiego liceum na skrzynkę mailową dostała taką informację: „Drodzy Nauczyciele: W dniach 17.12-21.12 bierzemy zbiorowe L4. Żądamy 1000 zł podwyżki od 1.02.2019 r. Jeżeli rząd nas nie wysłucha, akcję powtarzamy po Nowym Roku. Mamy dość niskich zarobków i coraz trudniejszych warunków pracy. Nie czekajmy na związki zawodowe, bo efekty ich pracy są marne i niewidoczne. Zjednoczmy się na dole!!”.

Apel krąży też w mediach społecznościowych i na stronach internetowych.

ZOBACZ TAKŻE: Szkoły i przedszkola bez księgowych. Miał być system elektroniczny. Ale nie udało się kupić skanerów

"Jesteśmy wkurzeni"

Nie wiadomo, kto jest autorem wiadomości, ale pomysł przedświątecznego strajku dociera do coraz większej grupy osób. – Widziałam tę informację na Facebooku i popieram bardzo mocno. Jesteśmy zdeptanym zawodem, za chwilę nie będzie miał kto uczyć i szkoły będą niczym. Zwłaszcza w gimnazjach jesteśmy wkurzeni na to wszystko, więc myślę, że duża część osób, która tu pracuje, zaprotestuje – opowiada dyrektora jednego z gimnazjum Łodzi, chociaż jak sama mówi, ona na L4 nie pójdzie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej