Pani Małgorzata, kobieta po siedemdziesiątce, po ostatnim udarze walczy o odzyskanie sprawności. Przez blisko rok rehabilitowała się w szpitalu MSWiA. Nie była zadowolona ze współpracy z jednym z rehabilitantów i lekarzem. Rzecznik praw pacjenta polecił jej, żeby wszystkie uwagi zgłaszała przełożonym personelu na piśmie. Przez kilka miesięcy na skrzynkę podawczą szpitala wpłynęło kilkanaście pism.

– Nie były to skargi, ale uwagi. Na przykład do listu o tym, że rehabilitant powinien zwracać też uwagę na psychologiczną relację z pacjentem, dołączyłam numer czasopisma „Skarb” z artykułem na ten temat – mówi emerytka. I zaznacza, że mimo uwag, które miała do części personelu, usługi szpitala ocenia wysoko.

CZYTAJ TAKŻE: Oskarżony o usiłowanie zabójstwa kobiety twierdzi, że sam jest jej ofiarą. Sprawa nożownika z Konstantynowa

Lekarz: Nie chce mi się z panią rozmawiać

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej