– Musimy wytrzymać. Będzie bardzo dużo prac – apelowała do łodzian prezydent Hanna Zdanowska, przygotowując ich na drogowe remonty w 2019 r. To, że inwestycji jest dużo, może cieszyć. Martwi sposób, w jaki niekiedy są realizowane.

Obrzydliwa rewitalizacja

Wśród zmartwionych osób jest m.in. Karol Merc, mieszkaniec ul. Nawrot. W liście do „Wyborczej” zwraca uwagę, że „ładne słowo” „rewitalizacja” w praktyce wygląda „dość obrzydliwie”. „Wiem, wiem... jest zima, musi być zimno... jest remont, muszą być utrudnienia. Normalna sprawa. Tylko pytanie, czy to musi tak wyglądać? Chyba nie” – pisze nasz czytelnik, którego rodzina żyje na ul. Nawrot już piąte pokolenie.

CZYTAJ TAKŻE: Remont na ul. Jaracza się nie zakończył, ale łodzianie alarmują: "Fuszerka!"

Pan Karol dodaje, że codziennie widzi „postępy” prac na budowie oraz sposób jej organizacji (a raczej braku organizacji).

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej