Na zamówienie Teatru Wielkiego napisano operę o Łodzi. Konkursowemu jury przewodniczył sam maestro Penderecki, nobilitując zwycięstwo młodego (33 lata!) Rafała Janiaka. Prapremierę światową, która odbyła się w sobotę, można (niebezkrytycznie) uznać za sukces. Publiczność nagrodziła realizatorów i wykonawców zasłużoną owacją na stojąco. Co dalej? Czy „Człowiek z Manufaktury” to efemeryda i udany przykład partnerstwa publiczno-prywatnego w kulturze, czy też dzieło, które ma szansę zaistnieć poza lokalnym kontekstem?

Tkackie krosna, fabryczna syrena

Muzyka jest świetna, ale libretto i realizacja - nierówna. Oglądając drugi akt, miałam przed oczami mem o zbliżającym się deadlinie. Pewnie widzieli Państwo ten rysunek w internecie. Koński zad wymalowany został z pietyzmem i maniakalnym umiłowaniem szczegółu, ale na pysk pozostało za mało czasu, więc przypomina dziecięcy bazgroł.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej