W grudniu zaczął się kaszel. Po 5 dniach L4 wróciła do służby. Po tygodniu duszności, znowu kaszel. Po trzech tygodniach kolejne zwolnienia lekarskie. Tym razem zapalenie oskrzeli, które przekształciło się w zapalenie płuc. 

CZYTAJ TAKŻE: Debaty o życiu w mieście. Na początek: smog. Mamy 100 tysięcy palenisk do likwidacji

– Praktycznie od ponad dwóch miesięcy nie mogę się do końca wyleczyć. Na początku lekarka mówiła, że to się zdarza, ale kiedy zobaczyła mnie kolejny raz w gabinecie, porozmawiałyśmy dłużej. Opowiedziałam jej o swojej pracy i pani doktor szybko wydała diagnozę. To smog – opowiada Kasia (imię zmienione), policjantka z ogniwa patrolowego jednego z łódzkich komisariatów.

Lekarka wytłumaczyła Kasi, że smog może prowadzić do obrzęku błon śluzowych, a to objawia się właśnie kaszlem i dusznościami. W dodatku osłabiona śluzówka o wiele łatwiej przyswaja wirusy, a więc o chorobę nie jest trudno.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej