Miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego to najlepszy sposób na radzenie sobie z chaotycznym, niekontrolowanym rozwojem miasta. To właśnie dzięki nim wiadomo, jak mają przebiegać nowe ulice, jak wysokie mogą być nowe budynki czy jakie funkcje mogą pełnić. A w związku z tym, że stanowią lokalne prawo, inwestorzy mają obowiązek budować w zgodzie z planami.

Przez długi czas pokrycie Łodzi miejscowymi planami nie przekraczało 5 proc. obszaru miasta. W ostatnich latach MPU zaczęła jednak działać naprawdę intensywnie. Dzięki temu jesienią ubiegłego roku przekroczono już symboliczną barierę 20 proc.

Wkrótce miejscowymi planami zostanie pokryte już 21,7 proc. Łodzi, a poziom w Strefie Wielkomiejskiej (szeroko rozumiane centrum) podskoczy z 42 do 56 proc. Będzie to możliwe dzięki czterem planom, które mają być przyjęte podczas marcowej sesji rady miasta.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej