W niedzielę (3 marca) na pl. Wolności zebrali się działacze i sympatycy prawicowych organizacji - Klubu im. Romana Dmowskiego, ONR, Ruchu Narodowego, Prawicy Rzeczpospolitej. Mieli ze sobą ponad 50-metrową biało-czerwoną flagę i transparenty upamiętniające Żołnierzy Wyklętych. Po godz. 13 ruszyli w stronę ul. Pomorskiej, a dalej do ul. Anstadta pod Pomnik Ofiar Komunizmu, gdzie zaplanowano finał przemarszu.

Blokada

Jeszcze na pl. Wolności demonstrujący spotkali działaczy z łódzkiego KOD-u. Na ul. Pomorskiej na trasie przemarszu aktywiści z ruchu Obywatele RP położyli białe róże, a następnie sami usiedli na ulicy, blokując przejście. Paweł Kasprzak, lider ruchu, relacjonuje: - Jeden z narodowców zaczął kopać białe róże. To było bardzo symboliczne i przejmujące. Potem było tylko gorzej.

Według jego słów do grupy kobiet, blokujących przejście, podszedł starszy mężczyzna. Zaczął wykrzykiwać wulgaryzmy, a potem miał rzucić się na jedną z nich. – Bił ją pięściami po piersiach – mówi Kasprzak. Agresora miała szybko spacyfikować policja. – Po chwili doskoczył do nas młody chłopak. Krzyczał, żebyśmy stąd poszli. Chciał nas szarpać i zniszczyć transparent na którym było napisane „Bury nie jest bohaterem”. Policjant szybko go odsunął, krzycząc: „wracaj do swoich” – opowiada Kasprzak. 200-osobowy pochód narodowców krzyczał w stronę Obywateli RP: „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej