W ubiegłym tygodniu Związek Nauczycielstwa Polskiego zdecydował, że ewentualny strajk nauczycieli rozpocznie się 8 kwietnia i potrwa do odwołania. Termin jest nieprzypadkowy, bo to oznacza, że pod znakiem zapytania jest egzamin gimnazjalny (10-12 kwietnia) i ósmoklasistów (15-17 kwietnia).

ZOBACZ TAKŻE: Okupacja szkoły, przesunięta matura. Tak w 1993 r. protestowali nauczyciele w Łodzi. Teraz mówią kolegom: Wstańcie z kolan!

Sztab kryzysowy w Łodzi

Województwo łódzkie jest o tyle szczególne, że ponad 90 proc. szkół i przedszkoli weszło w spór zbiorowy i przystąpiło do referendum strajkowego. Łódź była też tym miastem, gdzie było najwięcej zwolnień lekarskich na początku roku w związku z tzw. belferską grypą. - Wtedy było dużo utrudnień, szkoły nie działały w normalnym trybie, a teraz ta skala może być jeszcze większa. Związki zawodowe nie cofną się, rozmawiałem z nimi i determinacja jest ogromna - mówi Tomasz Trela, prezydent Łodzi ds. edukacji.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej