Michała i jego brata Łukasza wychowywała tylko mama. Pracowała jako katechetka, więc księży znała wielu. Z młodym wikariuszem z parafii pod wezwaniem Najświętszego Serca Jezusowego na łódzkiej Retkini szczególnie się polubiła.

Sekret Michała

Ksiądz Grzegorz namówił Michała, żeby został ministrantem. Jak tylko Łukasz przyjął pierwszą komunię świętą, poszedł w ślady brata i też zaczął służyć do mszy. Ksiądz zawsze znajdował czas, żeby z chłopcami porozmawiać, był ciekawy, co u nich. – Michał mówił nawet, że on jakby zastępował mu ojca – opowiada znajoma.

CZYTAJ TAKŻE: Australijski kardynał George Pell skazany za pedofilię na sześć lat

Chłopcy rośli, a ksiądz był w domu stale obecny. W 2008 r. został proboszczem w Woli Zaradzyńskiej, ale o nich nie zapomniał. Zabierał na zakupy, przynosił prezenty, wpadał na obiady, choć w malutkiej wsi pomiędzy Pabianicami a Rzgowem miał pełne ręce roboty. Budował kościół, organizował pielgrzymki: Ziemia Święta, Turcja, Francja, Włochy, Lourdes, La Salette, Fatima. Zawsze, kiedy wyjeżdżał, zabierał ze sobą Michała.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej