Zwycięstwo nad Stalą Mielec (1:0) w ostatniej kolejce pierwszej ligi dało ŁKS pozycję wicelidera. Ale do ekstraklasy jeszcze daleka droga. W czołówce tabeli jest bowiem duży ścisk i wciąż kilka zespołów wierzy w awans. Wyniki w poprzedniej kolejce sprawiły, że różnica między ŁKS a Sandecją Nowy Sącz i Stalą, które zajmuje trzecie i czwarte miejsca, wynosi zaledwie trzy punkty. Bardzo ważne więc jest, by ŁKS nie stracił teraz żadnego punktu z jedną z najsłabszych drużyn w lidze, czyli Wartą Poznań. Za to wygrana, przy wpadkach najgroźniejszych rywali, może jeszcze poprawić sytuację łódzkiego zespołu. Sprawa jest więc prosta – trzeba wygrać.

Tym bardziej, że ŁKS kontynuuje dobrą passę. Nie przegrał już piętnastu z rzędu spotkań, a seria meczów bez porażki na swoim obiekcie wynosi już siedem. Zaczęła się od wrześniowego meczu z GKS Tychy. Stadion przy al. Unii to więc przysłowiowa piłkarska twierdza.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej