- Kocham ten zawód i wiem, że ma sens. Gdybym miała jeszcze raz decydować, co robić w życiu, gdzie pracować, to bez wahania znów wybrałabym pielęgniarstwo. Jestem potrzebna ludziom, dzieciom, bo to nimi głównie się opiekuję, mam z nimi świetny kontakt - zaczyna Anna (imię zmienione), pielęgniarka, która pracuje w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki.

ZOBACZ TAKŻE: Pijani trafiają do psychiatrycznej izby przyjęć, bo taki jest przepis. "Za te pieniądze można stworzyć dwa etaty dla pielęgniarek"

Chora, ale bez zwolnienia

Anna jest pielęgniarką z 30-letnim stażem, po kursach, szkoleniach. Od tygodnia choruje, przeziębienie, katar, kaszel. Chodziła do pracy tak jak zawsze, ale nie było lepiej, wręcz przeciwnie. W piątek poszła w końcu do lekarza rodzinnego. - Zazwyczaj staram się nie brać zwolnień, ale teraz czułam się coraz gorzej. Lekarz dowiedział się właśnie, że dyrekcja Matki Polki powiadomiła prokuraturę o dużej liczbie pielęgniarek, które są właśnie na zwolnieniach lekarskich i wystawiane L4 będą dokładnie weryfikowane.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej