Od początku marca w szkołach i przedszkolach w całej Polsce trwają referenda, w których nauczyciele głosują, czy są za protestem, czy przeciw. Strajk ma rozpocząć się 8 kwietnia (wśród biorących udział w głosowaniu co najmniej połowa musi być na tak). W ten sposób nauczyciele domagają się tysiąca złotych podwyżki.

ZOBACZ TAKŻE: Gdybym miała dziecko, nie dałabym rady go utrzymać. Prawdziwy dzień nauczyciela

Co z opieką nad przedszkolakami?

Jak podaje łódzki Związek Nauczycielstwa Polskiego, wstępnie 282 szkoły i przedszkola w Łodzi opowiedziały się za strajkiem, a tylko 10 placówek powiedziało "nie" dla protestu.

- Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek było aż takie poparcie dla strajku wśród nauczycieli jak teraz, jesteśmy podbudowani wynikami referendum, determinacja jest ogromna - opowiada Marek Ćwiek, prezes łódzkiego ZNP.

- W większości placówek poziom poparcia dla strajku był na poziomie między 85 a 90 proc. W 52 szkołach poparcie było 100-procentowe - dodaje.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej