Zdjęcie uśmiechniętej, szczupłej, młodej kobiety od blisko trzech miesięcy krążyło w internecie. Jej rysopis biuro prasowe Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi rozesłało do wszystkich lokalnych mediów. Jeszcze w piątek (22 marca) na łamach „Dziennika Łódzkiego” rodzice zaginionej apelowali o pomoc w odnalezieniu córki. 25 marca mł. insp. Joanna Kącka, rzeczniczka łódzkiej policji, poinformowała o odwołaniu komunikatu w sprawie zaginięcia kobiety.

– Sprawa poszukiwawcza została zakończona – mówi rzeczniczka.

„Wyborcza” dotarła jednak do informacji, z których wynika, że 28-letnia łodzianka wcale nie zaginęła. Wszystko wskazuje na to, że przez niemal trzy miesiąca wraz z co najmniej dwoma innymi mężczyznami ukrywała się przed policją. Grupa może być odpowiedzialna za brutalne zabójstwo 40-letniego mężczyzny. Ewa K. mogła być prowodyrką morderstwa.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej