We wtorek wieczorem na numer 112 zadzwoniła kobieta. Twierdziła, że jest świadkiem włamania do kamienicy przy ulicy Nawrot w Łodzi. Relacjonowała, że widzi mężczyznę w kurtce z kapturem, który wspina się po płocie na zadaszenie pomiędzy parterem a pierwszym piętrem, wybija szybę, włącza latarkę. 

Na miejsce wysłano patrol. Policjanci z pomocą strażaków przez okno dostali się do wskazanego mieszkania.

CZYTAJ TAKŻE: Policja miała rozbić gang kiboli Widzewa. Ale coś poszło nie tak i aż dziesięciu niespodziewanie zniknęło

Na miejscu stwierdzili, że ktoś na pewno jest w lokalu, lecz nie reaguje na polecenia 

- relacjonuje mł. insp. Joanna Kącka, rzeczniczka łódzkiej policji.

Mundurowi zaczęli przeszukiwać mieszkanie. Włamywacza znaleźli skulonego w pawlaczu. Próbował zamaskować się różnymi przedmiotami. W ręku trzymał butelkę z płynem i zapalniczkę. Na widok policjantów oznajmił, że za chwilę wysadzi całą kamienicę. 

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej