14 kwietnia na stadionie Widzewa gospodarze grali z Pogonią Siedlce. W pewnym momencie na murawę wtargnęło trzech kibiców. Dwóch zostało szybko spacyfikowanych. Gdy tylko przeskoczyli ogrodzenie oddzielające publiczność od murawy, zatrzymali ich pracownicy ochrony stadionu. Trzeci sforsował siatkę i pobiegł w stronę bramkarza gospodarzy - Patryka Wolańskiego. 

- Zdążył  dobiec do bramkarza drużyny gospodarzy i wyrazić swoje niezadowolenie z wyników - relacjonuje Marcin Fiedukowicz, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Łodzi. Mężczyzna także został ujęty przez ochroniarzy i przekazany policji. 

CZYTAJ TAKŻE: Policja miała rozbić gang kiboli Widzewa. Ale coś poszło nie tak i aż dziesięciu niespodziewanie zniknęło

Nerwowy mecz

Do zdarzenia doszło pod koniec meczu. Kibice zaczęli buczeć i gwizdać. Ich niezadowolenie skupiło się właśnie na Wolańskim, który odpowiedział prowokacyjnym gestem. To wtedy trójka mężczyzn ruszyła w jego stronę. 

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej