Trwa już drugi tydzień strajku w oświacie. W kilkunastu tysiącach szkół i przedszkoli od 8 kwietnia nie ma zajęć ani lekcji dla uczniów.

– Obawiamy się, że rząd chce nas wziąć na przetrzymanie, ale nie zamierzamy odpuszczać. Jesteśmy na tyle zdesperowani, że podejmujemy to ryzyko. Liczymy się z tym, że możemy wynagrodzeń za czas strajku nie dostać – mówią nauczyciele z Łodzi.

Strajk nauczycieli. MEN i RIO: Nie można płacić

MEN i Regionalne Izby Obrachunkowe powołują się bowiem na ustawę o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, według której pracownikom pensja za czas strajku się nie należy. Wypłacanie nauczycielom wynagrodzeń za dni, kiedy nie pracowali, byłoby – ich zdaniem – „naruszeniem dyscypliny finansów publicznych”.

Warszawa, Wrocław, Gdańsk, Katowice, Olsztyn, Łódź – wszystkie te samorządy deklarują jednak, że nauczyciele nie stracą finansowo na strajku. Chcą wypłacać protestującym dodatki motywacyjne czy nagrody, które „zrekompensowałyby” niższe pensje.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej