18 kwietnia w Sądzie Okręgowym w Łodzi zakończył się proces Artura W., oskarżonego o zabójstwo Kai ze Zduńskiej Woli. 20-latka wyszła z  domu wraz z kilkuletnim synem 15 sierpnia 2017 roku. Jej ciało zostało odnalezione w mieszkaniu wynajmowanym przez jej nowego partnera – Artura W. 11 dni później. Mężczyzna przyznał się do zabójstwa jeszcze podczas przesłuchania w prokuraturze.

CZYTAJ TAKŻE: Artur W.: "To ja zabiłem Kaję". Wyjaśnienia składał bez emocji

–   Jego wyjaśnienia mają charakter bardzo drastyczny – mówił pod koniec sierpnia 2017 r. Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi. Dodał:

Trudno powiedzieć, czy składaniu zeznań towarzyszą jakieś emocje. To po prostu chłodna relacja osoby, która uczestniczyła w tych zdarzeniach. Trudno mówić o objawach skruchy czy żalu.

Proces zaczął się w  6 lutego tego roku. Toczył się za zamkniętymi drzwiami, o co wnioskowała rodzina kobiety. Wyrok w sprawie ma zostać ogłoszony w kolejny piątek 26 kwietnia. Arturowi W. grozi dożywocie. 

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej