Chcesz dostawać mailem serwis z najważniejszymi informacjami z Łodzi? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

Historia skrajnie wychudzonego i zaniedbanego amstaffa, wstrząsnęła Łodzią. Pies, był w tak złym stanie, że nie był w stanie sam chodzić. Według prokuratury do jego stanu przyczyniła się 27-letnia właścicielka i jej 28-letni partner. Sprawa wkrótce będzie miała swój finał w sądzie. 

Kości wystawały spod skóry

9 marca do Straży Miejskiej zgłosiła się osoba, która prosiła, żeby sprawdzić stan psa mieszkającego w jednym z lokali na Widzewie Wschodzie. Jeszcze tego samego dnia funkcjonariusze zapukali do drzwi mieszkania. Drzwi otworzyła kobieta. W mieszkaniu był też jej konkubent. W łazience, w wannie znaleziono około 12-letnią sukę rasy amstaff. W jakim stanie było zwierzę?

- Było skrajnie zaniedbane, wychudzone oraz niezdolne do poruszania się o własnych siłach, pozbawione dostępu do wody i pokarmu. Na jednej z łap widoczny był stary, nieleczony uraz - relacjonuje Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej