Chcesz dostawać mailem serwis z najważniejszymi informacjami z Łodzi? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

22 maja 2019 roku w Sądzie Okręgowym zapadł wyrok. Piotr K. został uznany za winnego morderstwa Witolda M. i skazany na 25 lat pozbawienia wolności. Musi też zapłacić 15 tysięcy złotych zadośćuczynienia matce zmarłego.

 Oskarżony chciał dokonać podpalenia i zabicia człowieka. Zrobił to świadomie. Witold M. umierał w męczarniach

– argumentowała sędzia Joanna Krakowiak. Zbrodnia została zakwalifikowana jako zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Dowody wskazują na to, że K. najpierw oblał benzyną, a potem podpalił ofiarę. Do tragedii miało dojść na placu wynajmowanym przez firmę budowlaną, która przebudowywała w tym czasie ulicę Wierzbową i Przędzalnianą w okolicy ulicy Tuwima.

 Co zarejestrowała kamera?

Już kilka tygodni przed tragedią policjanci zauważyli, że w okolicy ulicy Tuwima 79 dochodzi do częstych podpaleń, a nawet pożarów. Zainstalowali w pobliżu dodatkową kamerę. To dzięki niej udało się sporządzić rysopis podejrzanego o zabójstwo. Otrzymał go każdy z policjantów w Łodzi. Mężczyznę zatrzymano po kilku dniach na przystanku MPK. Jego ofiarą miał być Witold M. Poparzenia IV stopnia  objęły aż 85 proc.  ciała.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej