Chcesz dostawać mailem serwis z najważniejszymi informacjami z Łodzi? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

W Łodzi żyje niemal 900 bezdomnych. Wśród jest 37 dzieci – od najmniejszych, dopiero narodzonych, po kilkunastoletnie.

To nie miejsce dla dzieci

Na ulicy Kwietniowej są domki jednorodzinne. I dwupiętrowa kamienica – schronisko dla bezdomnych. Jest też plac zabaw. Zaraz – po co bezdomnym plac zabaw? – Bo wśród naszych podopiecznych niestety są także dzieci – mówi Anna Tomczyk, kierowniczka Schroniska dla Kobiet i Dzieci w Łodzi.

Dlaczego niestety? – Nikt nie powinien mieszkać w schronisku. A zwłaszcza dzieci – uważa kierowniczka.

– Dziecko powinno się wychowywać w miejscu, gdzie uczy się funkcjonowania w rodzinie: że trzeba płacić za czynsz, zrobić obiad, odrobić lekcje przy własnym biurku. A kiedy się potrzebuje, można na chwilę pobyć samemu. U nas kobiety mieszkają po kilka w jednym pokoju. Łazienka jest jedna na całe piętro. W kuchni są dyżury. Obiad je się na stołówce. To nie jest miejsce dla dzieci – powtarza.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej