Wicepremier Piotr Gliński – przypomnijmy: poseł, który w wyborach startował z Łodzi – mówi, że potrzebuje argumentów, by przekonać kolegów z rządu do wsparcia Łodzi jako organizatora Zielonego Expo. Kto w to uwierzy? Decyzja o tym, że wsparcia nie będzie, już zapadła. I wcale nie w Radzie Ministrów.

Państwo rządzone z tylnego siedzenia przez prezesa Kaczyńskiego nie poprze Łodzi z dwóch powodów. Pierwszy to chęć odwetu na niepokornym mieście, a zwłaszcza na jej prezydent Hannie Zdanowskiej.

Bo Łódź nie lubi PiS, co udowodniła w ostatnich europejskich wyborach, a jeszcze bardziej pokazała jesienią, oddając ponad 70 proc. głosów na Hannę Zdanowską – tak wielkiego zwycięstwa nad rywalem z PiS nie odniósł żaden inny prezydent dużego miasta w Polsce. Poparcie dla Zdanowskiej rosło – jeszcze przed wyborami – wprost proporcjonalnie do wysiłków mających na celu wyeliminowanie jej z wyborczej gry podejmowanych przez rządowe ramię władzy w terenie wojewodę Zbigniewa Raua, a jeszcze wcześniej przez wysłannika ze stolicy Jacka Sasina.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej