Chcesz dostawać mailem serwis z najważniejszymi informacjami z Łodzi? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

– To prawda – potwierdza Janusz Atłachowicz, dyrektor szpitala w Wieluniu, któremu podlega tamtejsze pogotowie. – To nasz pracownik, lekarz po pięćdziesiątce. Tamtego dnia pełnił kolejny dyżur w miesiącu. Nie odpowiadał na pukanie do dyżurki, dlatego ktoś z personelu musiał wejść do niego przez okno. Leżał bez kontaktu. To rzeczywiście był udar. 

ZOBACZ TAKŻE: "To upokarzające, że musimy błagać o życie". Marika walczy o refundację leku dla chorych na nowotwór piersi. 

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej