Jarosław Bińczyk, Jerzy Walczyk: Jaki to dla pana rok?

Tomasz Salski: Przede wszystkim pierwszy, pełny, w którym samodzielnie prowadziłem klub. Początek był dobry, ale w połowie był moment niedosytu, bo przegraliśmy z Ursusem Warszawa i spadliśmy na drugie miejsce w tabeli. Później los się jednak do nas uśmiechnął i jesteśmy w drugiej lidze. Patrząc obecnie na tabelę, trudno nie być zadowolonym, chociaż wciąż pojawiają się problemy. Chciałbym, aby w klubie niektóre rzeczy były załatwiane szybciej.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej