Rozmowa z Jackiem Sarzałą,

autorem książki „Mój Boniek”

Jerzy Walczyk: Znamy się ponad ćwierć wieku. Większość tego czasu razem przepracowaliśmy w „Gazecie Wyborczej”, dlatego kiedy tylko dowiedziałem się, że napisałeś książkę o Bońku, natychmiast zadzwoniłem...

Jacek Sarzało: Miło z twojej strony.

Pierwsze twoje teksty ukazały się w łódzkiej prasie w drugiej połowie lat 80. XX wieku. Dziś już nie pracujesz w dziennikarstwie…

- To prawda, jesienią 2011 roku odszedłem z zawodu. Przymusowo, ale nie ukrywam, że ze sporą ulgą.

Twoja przerwa w pisaniu nie trwała jednak długo.

– Niespełna rok później zadzwoniła do mnie Yvette Żółtowska-Darska, której polecił mnie kolega ze stołecznego oddziału „Gazety” Darek Wołowski. Bardzo mu zresztą za to kolejny raz dziękuję. Rozpocząłem współpracę z Yvette. Najpierw razem redagowaliśmy różne wydawnictwa. Bodaj pierwsza była historia Amerykanki, która będąc na emeryturze kupiła dom w Toskanii i tam postanowiła spędzić resztę życia. Mówię o tym, bo chcę podkreślić, że nie od razu wpadłem w tematykę, którą zajmowałem się przez całe zawodowe życie, czyli sportem. Co zresztą było świetnym doświadczeniem.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej