Maciej Nowocień: Wraca pan czasem myślami do roku 2012, kiedy prowadził pan naszą kadrę na Euro?

Franciszek Smuda: Już teraz o tym nie myślę. Nie można jednak porównywać ówczesnej kadry z teraźniejszą. Teraz jest dużo więcej piłkarzy, którzy mogą spokojnie grać w pierwszej reprezentacji. Gdybym ja wtedy miał tych zawodników, to można by się pokusić o coś więcej. Wtedy ci gracze byli młodzi, nie mieli tyle doświadczenia.

Przygoda z reprezentacją to dla pana dobry czas?

– Każda przygoda jest dobra i trzeba sobie ją cenić. Ale naprawdę to zupełnie inna sytuacja niż teraz. Gracze, którzy teraz noszą ciężar gry reprezentacji, za moich czasów grali w Młodej Ekstraklasie. To niesamowita różnica. Cieszy mnie jednak to, że wykonaliśmy pierwsze kroki w budowie tej reprezentacji. Wiem swoje i proszę mi uwierzyć, że nie była to łatwa praca. Jest jednak satysfakcja, że pracowałem z tymi sześcioma czy siedmioma zawodnikami, którzy teraz są podstawowymi w reprezentacji.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej