Maciej Nowocień: Emocje po mistrzostwach Europy w Berlinie już opadły?

Lech Krakowiak: Zdecydowanie tak, teraz zastanawiam się już co dalej... Nie jestem tylko prezesem, ale również trenerem i muszę myśleć o drugiej części sezonu. W lekkiej atletyce długo się nie świętuje, bo trzeba pracować na okrągło.

Adam Kszczot po powrocie do Polski mówił, że RKS to najlepszy klub w Europie... Wie pan, czym się sugerował?

– Słyszałem o tym. Już podczas halowych mistrzostw Europy w Belgradzie, gdzie zdobyliśmy dwa złote medale na cztery naszej całej reprezentacji, można było tak pomyśleć. Teraz mieliśmy czterech zawodników w finałach. Wcale nie jesteśmy wielkim budżetowo klubem, więc to dla nas duża chluba. Widać już następców, więc nie jest to tak, że trafił nam się jakiś talent i cały czas na tym bazujemy. Tutaj jest prawidłowość szkolenia.

A o wysokim poziomie trenerskim świadczy fakt, że na sześciu zatrudnionych szkoleniowców w naszym klubie, trzech pracuje z reprezentacją Polski.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej