Jerzy Walczyk: Zamiast biegać po boisku, stoi pan za barem swojej włoskiej restauracji Angelo Ristorante?

Łukasz Madej, były piłkarz: Po kontuzji, której nabawiłem się, będąc zawodnikiem Śląska Wrocław, postanowiłem odmienić życie. Podoba mi się styl Włochów, lubię południowe jedzenie, tamtejsze wina, owoce morza. Do tego przed laty miałem włoską restaurację, którą przejęła moja była żona, stąd pomysł, aby znów mieć typową włoską knajpkę. Przed laty byłem stałym gościem tej restauracji. Zawsze mi tutaj smakowało, lubiłem tutejszy wystrój, a przede wszystkim klimat, jaki posiadało Angelo Ristorante. Szczególnie w letnich miesiącach specyficzny charakter ul. 6 Sierpnia sprawiał, że wszystko przypominało włoskie miasteczka tłumnie odwiedzane przez turystów. Dlatego pewnego dnia spytałem ówczesnego właściciela, czy nie chce sprzedać lokalu. Na początku był niechętny, ale jego plany życiowe uległy zmianie, dlatego pojawiła się szansa, abym mógł zostać nowym właścicielem.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej