Najwcześniejsze wspomnienie…

Wielkanoc. To zawsze było duże przeżycie dla mnie i brata. Rodzice szykowali nam nowe buty i ubrania, i tak ładnie ubrani szliśmy do kościoła z koszyczkiem.

Najważniejszy występ

– Mistrzostwa Europy w Austrii. Mecz z gospodarzami. Kilka godzin przed nim dowiedziałem się, że zagram. Zaliczyłem asystę przy golu Rogera i bardzo dobry występ, chociaż nie grałem na swojej pozycji. Ostatecznie zremisowaliśmy 1:1.

Pierwsza randka...

– W szkole zaczepiła mnie starsza dziewczyna i dała mi swoje „Złote myśli” do wypełnienia [zeszyt, w którym odpowiadało się na różne osobiste pytania – przyp. red.]. Potem się umówiliśmy. To było w Śródmieściu w okolicach Uniwersytetu Łódzkiego, gdzie ona mieszkała. Ale nie byliśmy u niej.

Pierwsze pieniądze...

– Zarobione na budowie. Razem z bratem pomagaliśmy tam przy różnych pracach. Pieniądze wydaliśmy później na lody.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej