Jerzy Walczyk: Piłkarze z pana rocznika biegają jeszcze po boiskach, a Pawła Golańskiego najczęściej można spotkać na stadionie w loży VIP.

Paweł Golański: Mam już 36 lat. Ostatnio nie najlepiej było z moim zdrowiem. Pobyt w Chojniczance Chojnice nie był dla mnie zbyt udany. Miałem problemy z kolanem. Wprawdzie były jeszcze oferty, zapytanie nawet z ŁKS, a podpisać kontrakt to żaden problem. Jestem zdania, że należy taką umowę wypełnić w 100 procentach. Stąd decyzja, aby zakończyć jednak karierę.

Większość piłkarzy nowe życie zaczyna od ławki trenerskiej w młodzieżowych grupach. Pan wybrał fotel komentatora sportowego i profesję menedżera. Dlaczego?

– Na razie obu zajęć tylko próbuję. Oprócz telewizji i menedżerki z kolegami prowadzę szkółkę piłkarską Gol Akademia. Mamy sporo podopiecznych i dużo pracy. Zajmuję się także promocją polskiej sportowej marki w Rumunii. Byłem zawodnikiem Steauy Bukareszt.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej