Jerzy Walczyk: Mecz z Chojniczanką był dla pana sentymentalnym powrotem do Chojnic.

Michał Kołba: Prawda, bo bodaj siedem lat temu przez pół roku miałem okazję występować w Chojniczance. Wspominam tamten okres bardzo dobrze. Fajna była wtedy drużyna, a ja byłem jeszcze młodzieżowcem. Dzisiaj bronię barw mojego ukochanego klubu i jestem szczęśliwy, że zdobyliśmy komplet punktów. Chojniczanka to bardzo mocny zespół. Wystarczy spojrzeć na klubową kadrę, a ponadto – co było widać na boisku – rywale byli doskonale przygotowani fizycznie. To był naprawdę bardzo trudny mecz.

Przez 90 minut nie było momentu, aby złapać chociaż chwilę oddechu, cały czas coś się dzieło. Mieliśmy sporo pracy w defensywie, bo dośrodkowanie w pole karne goniło kolejne dośrodkowanie.

Nawet kibice Chojniczanki twierdzili, że gdyby nie Kołba, to punkty zostałyby w Chojnicach.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej