Tydzień temu łodzianki z trudem wygrywały w hali mistrza Węgier 3:1 i do awansu potrzebowały zdobycia dwóch setów w Sport Arenie. Łatwo jednak nie było, bowiem Swietelsky zaprezentował te same atuty, dzięki którym w pierwszym spotkaniu sprawił Grot Budowlanym problemy. Przede wszystkim Węgierki dobrze serwowały i broniły, a w ataku trudna do zatrzymania była Nikoleta Perović. Gospodynie zaczęły od prowadzenia, później jednak na trzy punkty odskoczyły rywali (21:18). Ale w łódzkim zespole jest Jovana Brakocević-Canzian, która asem dała sygnał do odrabiania strat (21:21). Końcówka należała do Julii Twardowskiej, która najpierw skończyła atak (24:23), a w ostatniej akcji zatrzymała blokiem Perović.

W drugim secie emocje skończyły się szybciej, choć zawodniczki z Bekescsaby zdołały odrobić straty (19:19). W końcówce jednak bardzo dobrymi zagrywkami popisała się Małgorzata Śmieszek, a najważniejsze punkty zdobywała Agata Babicz, wykorzystująca błyskawiczne wystawy Femke Stoltenborg. Trener Błażej Krzyształowicz dał odpocząć Twardowskiej, narzekającej na uraz kolana. Zastępująca ją Koleta Łyszkiewicz, choć ma 193 cm wzrostu, obroniła kilka piłek, umożliwiając koleżankom wyprowadzenie skutecznych kontr.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej