Chyba nikt z ponad 4 tys. kibiców nie spodziewał się tak efektownego zwycięstwa łódzkiego beniaminka nad mającą duże aspiracje Odrą. Zwłaszcza że goście Opola na początku zaatakowali i stworzyli sobie dwie szanse: najpierw z wolnego strzelał Krzysztof Janus, a po chwili Piotr Żemło z bliska nie trafił w bramkę. 

Obudziło to ełkaesiaków, a zwłaszcza Daniela Ramireza. Hiszpan zaczął grać kapitalnie, dzieląc i rządząc w środku boiska. Szybko przełożyło się to na zagrożenie pod bramką rywali. Groźnie strzelali Patryk Bryła i Rafał Kujawa, a w 23. minucie po uderzeniu Ramireza bramkarz wybił piłkę nogą. W 30. minucie po główce Kujawy jeden z obrońców odbił piłkę ręką, ale sędzia nie przerwał gry. 

Odra odpowiedziała dośrodkowaniem Dudu i niecelnym strzałem Martina Gomeza. Ten pierwszy w 38. minucie sfaulował Bryłę, Ramirez zacentrował, a Bartosz Widejko dał swojej drużynie prowadzenie. 

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej