Widzew miał rozpocząć rundę rewanżową w Elblągu. Ale kilku dni temu pojawiły się naciski, żeby przełożyć mecz na inny termin, gdyż z powodu strajku w policji i planowanych obchodów Święta Niepodległości policja nie będzie w stanie zapewnić bezpieczeństwa. Łódzki klub nie zgodził się, na grę w piątek ani na początku grudnia.

Wydawało się, że piłkarze jednak zagrają. Widzewiacy po piątkowym treningu wsiedli do autokaru i pojechali do Elbląga. W drodze dostali pierwszą, jeszcze nieoficjalną informację, że do meczu jednak nie dojdzie, bo wojewoda warmińsko-mazurski cofnął zgodę na organizację imprezy masowej. O niczym nie wiedziano w PZPN, dlatego trenerzy postanowili nie przerywać podróży, by nie narażać się na walkower.

W końcu jednak na stronie internetowej Olimpii pojawił się komunikat, że biorąc pod uwagę stanowisko prezydenta Elbląga i komendanta wojewódzkiego policji, zabezpieczenie bezpieczeństwa na stadionie nie będzie możliwe. Władze Olimpii zdecydowały się oddać pieniądze za bilety. PZPN jednak milczy, więc teoretycznie spotkanie może się rozpocząć. Gospodarze woleliby jednak zmierzyć się z liderem w innym terminie, bowiem teraz straciliby finansowo, gdyż na stadion mogą wpyścić najwyżej 999 osób.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej